Sorting
Source
Katalog zbiorów
(1)
Form of Work
Muzyka
(1)
Status
only on-site
(1)
Branch
Czytelnia
(1)
Author
Bonarowski Tomasz
(1)
Kobza Marcin
(1)
Rogucki Piotr (1978- )
(1)
Year
2020 - 2026
(1)
Time Period of Creation
2001-
(1)
Country
Poland
(1)
Language
Polish
(1)
Demographic Group
Muzyka polska
(1)
Subject
Płyty gramofonowe
(1)
Genre/Form
Dokumenty dźwiękowe
(1)
Muzyka rozrywkowa
(1)
Rock
(1)
1 result Filter
Music
Vinyl
In basket
Pierwsze wyjście z mroku / [wykonanie] Coma. - [S. I.] : BMG Poland, 2022. - 2 kolorowe płyty audio : zapis analogowy, 33 obr./min., stereo ; 30 cm.
Każde pokolenie ma swoich idoli. Dla pokolenia naszych rodziców był to chociażby Markowski i Perfect, Kora i Maanam, czy Kazik i Kult. Natomiast dzieci wspomnianych "buntowników”, wsłuchiwali się w utwory łódzkiego zespołu Coma, na czele którego stał wokalista i świetny tekściarz Piotr Rogucki. Ta początkowo nikomu nieznana kapela z koncertu na koncert, z utworu na utwór pozyskiwała coraz większą grupę odbiorców. Można powiedzieć, że "pocztą pantoflową" znajomi przekazywali sobie informacje o fenomenalnym zespole, który lada dzień zostanie tytanem polskiej muzyki i tak też się stało. Dziś ten zespół budzi skrajne emocje. Dla jednych tworzył sztukę, a teksty Roguckiego były wręcz poezją w najczystszej postaci, dla innych zaś to przeintelektualizowany twór z pompatycznymi, grafomańskimi tekstami. Rogucki jednocześnie był nazywany "bardem współczesnego rocka", ale też i "nowym Michałem Wiśniewskim". Jednak w 2004 roku, kiedy ten album ujrzał światło dzienne i wyszedł z tytułowego mroku, to było coś czego nikt się nie spodziewał i coś czego na naszej scenie wówczas nie było. Nie ważne, czy ktoś pałał do nich miłością, czy hejtował, zespół Coma był na ustach wszystkich. Zupełny świeży, nowatorski powiew muzyki, który porwał tłumy. Teksty Roguckiego, swoją treścią reprezentowały coś zupełnie innego, niż to czym częstowały nas rozgłośnie radiowe. Jednak ten zespół to nie tylko teksty. Coma to również doskonale i prężnie działający instrumentaliści. Muzycznie zespół był wypadkową lat 90-tych, czyli ery grunge z metalowymi naleciałościami. Jednak muzycy tworzący ten zespół nie czuli obaw do sięgania po inne gatunki i starali się eksperymentować. Możemy tu usłyszeć zarówno zagrywki funkowo, jak i około jazzowe, aż po lekkie podbicie elektroniką, jak np. w utworze "100 tysięcy jednakowych miast". Jest to również (moim zdaniem) najlepszy numer na tym albumie. Wszystko to złożyło się na "produkt" tak wyjątkowy, że w dniu premiery już zdobył miano klasyka. Czy w tym momencie brakuje Comy na scenie? Myślę, że nie. Nie zmienia to jednak faktu, że ich wpływ na polską muzykę rockową jest wciąż olbrzymi nawet teraz, kiedy zespół już formalnie nie istnieje. Pomimo kontrowersji i podzielonych zdań, ten album to klasyk polskiej muzyki. Wydaje mi się też, że od 2004 roku nie pojawił się na polskiej scenie zespół rockowy, który swoim debiutem tak namieszał w głowach młodych słuchaczy, jak właśnie Coma.
This item is available in one branch. Expand information to see details.
Czytelnia
Copies are only available in the library: sygn. 78(086.72) (1 egz.)
The item has been added to the basket. If you don't know what the basket is for, click here for details.
Do not show it again